|
Jest nas troje - Ania, Łukasz i Jarek. Właśnie skończyliśmy studia medyczne i chcemy pojechać na Haiti, żeby przez 2 - 3 miesiące pracować w jednym ze szpitali. Wspierają nas Nina Hałabuz i Diana Krawiec z Fundacji Polska-Haiti. Na blogu będziemy relacjonować nasze przygotowania, wyprawę i pracę. Żeby uzyskać więcej informacji na temat projektu prosimy o kontakt z Niną Hałabuz, n.halabuz@polska-haiti.org
Wpisy z tagiem: cholera
wtorek, 04 stycznia 2011
Ania, Łukasz i Jarek już na dobre zadomowili się w szpitalnym centrum dowodzenia, nie tylko leczą, ale też odwiedzają mieszkańców górskich wiosek, biorą udział w codziennych naradach lekarzy, analizują przyczyny rozprzestrzeniania się epidemii cholery, stawiają nowe diagnozy... i choć sami mówią, że dla nich to po prostu codzienność...dla szpitala Alberta Schweitzera są cennym nabytkiem...na stronie blogu szpitala pojawił się w ostatnim czasie wpis o tym dlaczego pomimo usilnych starań lekarzy z HAS liczba chorych pozostaje niewzruszona (ok. 40 nowych chorych każdego dnia) kiedy w innych regionach Haiti, odsetek chorych wyraźnie spada - “But the patients often lie to us,” says Dr. Szacillo with a smile;), “They are wonderful,” Dr. Jaworski says. " jeśli chcecie przeczytać więcej...poniżej link... http://hashaiti.org/blog/treating-cholera warto dowiedzieć się co Dr. Anna Szacillo explains, a co Dr. Jaworski reports...:)))
Ania i Łukasz
d
czwartek, 09 grudnia 2010
Do nieopublikowanego jeszcze raportu na ten temat dotarli dziennikarze AFP. Francuski profesor, specjalista ds. epidemii, Renaux Piarroux, stwierdził, że obóz nepalskich żołnierzy ONZ znajdujący się w okolicy Mireballais, nad rzeką Artibonite to najpewniejsze źródło szerzącej się po kraju epidemii. To potwierdza plotki, które przed miesiącem doprowadziły do poważnych zamieszek w Cap Haitien, drugim co do wielkości mieście na północy Haiti. ONZ w pierwszym momencie stanowczo zaprzeczała zarzutom, że to Nepalczycy mogli wwieźć do kraju bakterie, które zabiły już ponad 2200 osób (według oficjalnych danych, chociaż prawdziwe liczby są na pewno znacznie wyższe, bo tysiące chorych nigdy nie dociera do szpitali). Teraz przedstawiciele wojsk nepalskich przyznają, że żołnierze nie byli badani na obecność bakterii cholery przed wyjazdem na misję. Po prostu uznano, że jeżeli nie mają symptomów choroby, to są zdrowi... sęk w tym, że w Nepalu cholera jest chorobą dość powszechną, na którą co roku umiera kilkaset osób.
Chorzy na cholerę, foto. British Red Cross, Flickr.com Najprawdopodobniej bakterie przedostały się do Artibonite wraz ze ściekami, które obóz regularnie spuszcza do rzeki. Tylko o ile obóz ma dostęp do bezpiecznej wody pitnej, to dla tysięcy Haitańczyków rzeka jest jedynym źródłem wody. Kiedy jeszcze na początku listopada doszło do powodzi po przejściu huraganu Tomas i zanieczyszczona bakteriami rzeka rozlała się po okolicy zalewając pola, studnie, domy i latryny, nie było już przed epidemią ucieczki. Nasz szpital, obok Saint Marc, jest jednym z najważniejszych centrów walki z chorobą. Cholera przychodzi falami - po kilku spokojnych dniach, kiedy pacjenci dzięki kuracji nawadniającej powoli dochodzą do siebie i opuszczają szpital znowu przynoszą nam dziesiątki zarażonych i walka zaczyna się na nowo. W najtrudniejszej sytuacji są starsi i małe dzieci, których organizmy są słabe nie tylko z powodu odwodnienia, ale przede wszystkim chronicznego niedożywienia. Łóżko choleryczne - wyłożone latwo zmywalnym materiałem z dziurką pośrodku, bo jednym z objawów jest wodnista biegunka. Zdjęcie zrobione w szpitalu Lekarzy bez Granic w Petit Rivier. U nas niestety takich luksusów nie ma i musimy radzić sobie jakoś ze zwykłymi materacami.
Stary oddział choleryczny w szpitalu Alberta Schweitzera. Ponieważ dyrekcja HAS już na początku zorientowała się, że nie ma szans na szybkie zakończenie epidemii. Prowizoryczny oddział został przeniesiony do osobnego budynku. Niestety jest w nim strasznie gorąco i duszno, a jeśli dodamy, że pacjenci mają ciągle biegunkę, to miejsce do pracy nie jest najprzyjemniejsze... Ale dajemy radę:)
piątek, 03 grudnia 2010
W poniedziałek udało mi się wyrwać na kilka godzin od naszych przemiłych choleryków. Odwiedziłam szpital Lekarzy bez Granic w pobliskim miasteczku o wdzięcznej nazwie Pitit Riviere, które jednak nijak nie przypomina riviery np. Francuskiej :-). Miasteczko położone jest zaraz po drugiej stronie rzeki, na wysokości Dechappeles. Niestety na Haiti nic nie jest proste i most przez rzekę znajduje się godzinę drogi samochodem. Obiecuję, że od dziś nie będę narzekała na to, że w Toruniu jest tylko jeden most :-). Natomiast była to niezła okazja do zobaczenia okolicy. Wjeżdżamy do Pitit Rivier, Foto/A. Podróż samochodem była niezłym wyzwaniem. Większość ludzi tutaj podróżuje konno lub na osłach a najczęściej na własnych nogach. I nie jest to głupi pomysł bo takiej choroby lokomocyjnej jakiej można dostać na tutejszych drogach to chyba nigdzie indziej. Na następną wyprawą biorę poduszkę bo od podskakiwania na wybojach do dziś bolą mnie 4 litery. Przeprawa przez rzekę, Foto/A. Foto/A. Niemniej jednak widoki okazały się cudowne i oczywiście żadne zdjęcia, szczególnie z mojej podręcznej głupawki, nie oddają tego majestatu, który budzą otaczające nas góry. Rzeka Artibonite, Foto/A. Niestety nie miałam okazji poszwędać się po Pitit Riviere. Obóz, który rozbili Lekarze bez Granic jest doprawdy imponujący. Prawdziwy profesjonalizm. Niestety nie mogliśmy robić zdjęć w środku ale ponieważ zmniejszyła się im liczba pacjentów mogłam sfotografować skład typowych cholerycznych łóżek z dziurką w środku. Słynne łóżka, Foto/A. Przy okazji chciałabym napisać kilka słów o samej cholerze żeby ją trochę odczarować. Wywołuje ją przecinkowiec cholery, którego musimy zjeść, a musimy go zjeść dużo bo od 10 tys. do 1mln „osobników” więc w porównaniu z taką Schigellą, której wystarczy 10 sztuk żeby zachorować, cholera to mały miki :-) Najważniejsze to myć ręce, mydłem! A z tym niestety jest tutaj kiepsko, po części dlatego, że nie mają dostępu do czystej wody, po drugie dlatego, że nie mają mydła, po trzecie dlatego, że nie mają ubikacji i tak błędne koło się zamyka. Leczenie cholery jest stosunkowo łatwe gdyż zgodnie z zaleceniami WHO należy przetaczać pacjentom duże ilości płynów i zachęcać ich do picia. Antybiotyki zarezerwowane są tylko dla ciężkich przypadków. Największy problem polega na tym że, żeby dostać się do szpitala ludzie muszą czasem iść 6 godzin w palącym słońcu co dodatkowo ich odwadnia. Tak więc nie taka cholera straszna jak ja malują. A. Pitit Rivier, Foto/A.
poniedziałek, 29 listopada 2010
Wczorajszy wieczór był dla nas wszystkich bardzo trudny: przybyło kilkudziesięciu pacjentów z cholerą. Wielu nie było w stanie dojść o własnych siłach i przynosili ich sąsiedzi albo rodzina na prowizorycznych noszach, kilka osób przyniesiono po prostu na drzwiach od domu. Strasznie przygnębiający widok... Mamy taką zasadę, że w szpitalu nie robimy zdjęć, więc nie możemy pokazać samego oddziału ani pacjentów. Oni znoszą swoje przypadłości: gorączkę, biegunkę, wymioty z ogromną godnością. Są wdzięczni za każdą pomoc, za każdy gest. Samo leczenie cholery nie jest trudne - w ciągu 2 dni nauczyliśmy się przeprowadzać podstawowy wywiad po kreolsku. Pacjentów dzielimy na cztery grupy, w zależności od natężenia objawów. W grupie pierwszej i drugiem pacjenci dostają doustne nawodnienie, w trzeciej i czwartej - wymagają kroplówek. Stan chorych potrafi się gwałtownie zmienić - rano ktoś jest jeszcze w całkiem niezłej formie, a po południu już wymaga kroplówki. Albo odwrotnie: wieczorem pacjent majaczy, a rano już właściwie wymaga tylko obserwacji. Największym problemem jest to, że ludzie maksymalnie długo starają się nie przychodzić do szpitala, pomimo wyraźnych objawów. Po prostu się wstydzą! Ale i tak w Deschapelles nie jest z tym najgorzej - z tego, co słyszeliśmy, w Port-au-Prince sytuacja jest znacznie trudniejsza, tam ludzie ukrywają się, dramatycznie wstydzą się choroby. Niestety, wyrządzają krzywdę sobie i swoim bliskim, bo niestety większość nowych zarażeń dotyka osoby, które same w domowych warunkach opiekowały się chorymi na cholerę. Wszystko przez brak czystej wody, toalet, kanalizacji...
poniedziałek, 15 listopada 2010
917 ofiar śmiertelnych, 14 642 osób hospitalizowanych, 6 z 10 prowincji kraju walczących z epidemią. Tak brzmi ostatni komunikat haitańskiego Ministerstwa Zdrowia – paraliżuje, bo jeszcze dwa tygodnie temu mogło się wydawać, że sytuacja jest pod kontrolą. Tymczasem tak nie jest, zwiększa się liczba chorych, szpitale są przepełnione, brakuje rąk do pracy. Szczególnie w regionie do którego jedziemy – Artibonite, gdzie jak poinformowały władze Haiti – epidemia pochłonęła już niemal 600 ludzkich istnień. Nasz szpital przyjmuje dziennie ok. 80 nowych pacjentów - o ok. 40 więcej niż dwa tygodnie temu. To jednak nie koniec, lekarze ze szpiatala HAS, przewidują, że za kilka tygodni cholera obecna będzie we wszystkich regionach kraju – Haitańczycy przemieszczają się po kraju autobusami, na których jednocześnie przewożone są zwierzęta, woda, różnego rodzaju produkty spożywcze i… nosiciele bakterii, którzy nie chorują, a więc nie wiedzą, że mogą zarażać. To wszystko powoduje, że kilka nowych przypadków cholery wykryto w najdalej odległych zakątkach kraju, odkryto je nawet na Dominikanie. A jeśli ufać szacunkom ONZ-u liczba Haitańczyków dotkniętych chorobą może sięgnać 200 tysięcy. Cyfry przerażają, bo kryją się za nimi ludzie, ich utracone życie, rodziny, straszna tragedia która znowu dotyka Haiti – dlatego teraz tym bardziej chcemy tam jechać, bo wiemy, że nasza pomoc się przyda. Nie puszczajcie kciuków, które za nas trzymacie.
Izba Przyjęć w szpitalu HAS www.hashaiti.org
czwartek, 28 października 2010
Najświeższe wiadomości od Silvii Ernst ze szpitala Albert Schweitzer: Sytuacja zaczyna się stabilizować. W ostatnich dniach przyjmujemy średnio 25 dorosłych i 15 dzieci z objawami cholery, ale jednocześnie taka sama liczba pacjentów opuszcza szpital i wraca do domów. Ale o tym, czy epidemię uda się zwalczyć zadecyduje to, czy uda się do ludzi dotrzeć z informacją jak uniknąć zarażenia. Z tym też jest coraz lepiej. Wczoraj każdy z nas dostał na komórkę wiadomość: „Aby dowiedzieć się więcej na temat cholery wyślij bezpłatny sms na ” (czyli „Choroba”). Po chwili odbieraliśmy telefon z instrukcją, w jaki sposób uniknąć zarażenia i zaleceniem, żeby w razie pojawienia się objawów natychmiast skierować się do ośrodka zdrowia. W lecie uczestniczyliśmy w dyskusjach na temat programu MHealth (Mobile Health), a teraz mamy dowody na to, jak taki system może być skuteczny. Przecież na Haiti, gdzie większość mieszkańców nie czyta gazet i nie ma telewizji nie ma skuteczniejszego środka przekazu niż komórki! Do szpitala dociera codziennie 40 osób z objawami cholery, ale jednocześnie taka sama liczba pacjentów wychodzi do domów. hashaiti.blogspot.com Kwarantanna, oddział, który szpital przygotował dla pacjentów z objawami cholery Dotarł do nas zespół z amerykańskiego Centrum Kontroli Chorób (Centre for Disease Control). Specjaliści spędzą u nas tydzień i będą się starali ustalić źródła choroby – muszą odwiedzić setki pacjentów, pobrać próbki wody ze studni, kanałów i rzek. Od początku epidemii dom Mellon (jeden z budynków kampusu, który znajduje się przy szpitalu) został przekształcony w nasze lokalne centrum badawcze. Terenowi pracownicy HAS odwiedzili już kilkaset gospodarstw, z których docierali do nas chorzy pacjenci i niestety ich diagnoza nie nastraja optymistycznie. Stężenie bakterii w studniach jest wysokie, a studnie znajdują się w bezpośrednim sąsiedztwie latryn i kanałów. Na razie starają się dezynfekować studnie przy pomocy chloru, ale to nie gwarantuje bezpieczeństwa wody pitnej.
poniedziałek, 25 października 2010
Pomimo epidemii nasz wyjazd nie jest zagrożony. Konsultowaliśmy się z lekarzem specjalistą od chorób zkaźnych, który zalecił nam zaszczepienie się przeciwko cholerze. Światowa Organizacja Zdrowia zaleca dwie szczepionki i my prawdopodobnie wybierzemy Dukoral. To jest szczepionka doustna, która działa przez ok. 3-4 miesiące i o 80-90 proc. ogranicza ryzyko zarażenia - a jeśli nawet do zarażenia by doszło, to objawy choroby są łagodniejsze. A więc 23 listopada jedziemy! Jeśli sytuacja się ustabilizuje, to dobrze. A jeśli nie, tym bardziej się przydamy! Ale w przypadku cholery najważniejsze jest przestrzeganie zasad higieny, które musi znać każdy, kto chce wyjechać do krajów tropikalnych: wodę można pić wyłącznie ze świeżo otwartej butelki, nie pić napojów z lodem, posiłki jeść zaraz po ugotowaniu czy usmażeniu. Z informacji, które otrzymaliśmy ze szpitala Albert Schweitzer wynika, że większość pacjentów z objawami cholery piło wodę prosto z rzeki :( Szpital Albert Schweitzer, zdjęcie z ostatniego tygodnia, hashaiti.blogspot.com
sobota, 23 października 2010
Fatalne wiadomości z Haiti - ministerstwo zdrowia zwróciło się już do Światowej Organizacji Zdrowia i społeczności międzynarodowej o pomoc w związku z wybuchem epidemii cholery. Według oficjalnych źródeł do tej pory zanotowano 208 zgonów. Choroba pojawiła się w regionie Artibonite, czyli tam, gdzie działa nasz szpital - jest skutkiem ostatnich powodzi (wylała rzeka Artibonite), a bakterie zostały przeniesione prawdopodobnie z obozów namiotowych z okolic Port-au-Prince. Na stronie Hopital Albert Schweitzer (www.hashaiti.org) znajdujemy najnowsze informacje na temat sytuacji: W piątek po południu do szpitala zaczęli napływać pacjenci cierpiący na gwałtowną biegunkę i wymioty. Pracownicy szpitala przeanalizowali przyjęcia od poniedziałku i zidentyfikowali ok. 30 przypadków. Pacjenci z objawami cholery to przede wszystkim osoby dorosłe, głównie mężczyźni pochodzący z okolic rzeki Artibonite. Wielu z nich potwierdzało, że piło wodę wprost z rzeki. Wczoraj wieczorem Centrum Kontroli Chorób oficjalnie potwierdziło przypadki cholery w regionie Artibonite. Szpital Albert Schweitzer zastosował procedury zalecane przez WHO i pacjenci z objawami choroby zostali odseparowani w osobnej części budynku. Wszyscy pracownicy szpitala zostali przeszkoleni na temat choroby, jej skutków i sposobów leczenia. HAS pozostaje w ścisłym kontakcie z Centrum Kontroli Chorób, które podejmuje wysiłki dla zidentyfikowania źródeł choroby. Zespół HAS pod kierownictwem dyrektora medycznego, dr Silvii Ernst, od kilku dni analizuje mapy regionu Artibonite aby określić miejscowości pochodzenia pacjentów z objawami cholery. Na obecną chwilę ustalono, że zarażeni nie pochodzą z najbliższych okolic szpitala. Co epidemia cholery będzie oznaczała dla naszego wyjazdu? Jeszcze nie wiemy... |
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Na blogu piszą
Sponsorzy
Sponsorzy indywidualni
Nasz wyjazd wspiera
Przyjaciele
Pokrewna tematyka
Dołącz do Nas na Facebook'u
Tagi
| |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||