Jest nas troje - Ania, Łukasz i Jarek. Właśnie skończyliśmy studia medyczne i chcemy pojechać na Haiti, żeby przez 2 - 3 miesiące pracować w jednym ze szpitali. Wspierają nas Nina Hałabuz i Diana Krawiec z Fundacji Polska-Haiti. Na blogu będziemy relacjonować nasze przygotowania, wyprawę i pracę. Żeby uzyskać więcej informacji na temat projektu prosimy o kontakt z Niną Hałabuz, n.halabuz@polska-haiti.org

Wpisy z tagiem: Barbe Jarek

czwartek, 30 grudnia 2010

Po przeanalizowaniu danych osobowych naszych pacjentów, okazało się że zdecydowana większość pochodzi z górzystego rejonu Terr Nette.  Razem z grupą pracowników szpitala, udaliśmy się  do wioski Barbe, gdzie mieści się mała  przychodnia. Niestety od kilku lat nie działała, powodem tego była obawa o bezpieczeństwo personelu. Kilka lat temu pracownik przychodni był świadkiem potyczki dwóch rodzinnych klanów,  przez  co został zamordowany. Ze względu na epidemię cholery, obecnie ponownie pracują tam dwie haitańskie pielęgniarki-wolontariuszki z sąsiedniej wioski. Niestety przychodnia zamknięta jest w weekendy i w godzinach nocnych. Najbliższym szpitalem jest nasz, ale droga zajmuje ok. 6 godzin. Wielu chorych nie przeżywa tego czasu.

Przychodnia znajduje się na szczycie wzniesienia, z pewnością ma ponad 1000 m. n.p.m. (fot. Jaro)

Jak się na miejscu okazało, największym problemem tego rejonu jest trudny dostęp do wody pitnej. Trudno też jest przeprowadzić edukację, bo większość mieszkańców  tego rejonu to analfabeci, dużo z nich nawet nie potrafi liczyć… wielokrotnie się o tym przekonaliśmy, zadając pytania podczas pracy w stylu „ile razy wymiotowałeś” lub „ile razy miałeś biegunkę”.

Łóżka polowe, przerobione na choleryczne wyrka(fot. Jaro)

Moja ulubiona używka:D (fot. Jaro)

Głównym źródłem utrzymania jest kawa, jak wytłumaczył mi pastor który był naszym przewodnikiem, jest ona często bezpośrednio wymieniana na jedzenie, w położonych niżej wioskach.

Mieszkańcy tego rejonu, mimo że ludzie bardzo prości, wzbudzają w nas dużą sympatię. Łatwo poznać ich na naszym oddziale, po charakterystycznych kraciastych spodniach, niskim wzroście i dobrze rozwiniętej muskulaturze-domyślam się że uprawa  ziemi w tamtych warunkach to strasznie ciężka praca. Nigdy nie zdarzyło się,  żeby ktoś z nich prosił mnie o pieniądze, lub jedzenie..a w innych wioskach jest to dość powszechne, gdy widzi się „blan-a”.

Latawiec był zrobiony z worków na śmieci, nawet linka była z powiązanych torebek foliowych...to się nazywa recycling;) W akcji, jeden z haitańskich lekarzy (fot. Jarek)

Podczas naszej wizyty zostawiliśmy tam substancję do oczyszczania wody, oraz trochę roztworu do doustnego nawadniania. Gdy już mieliśmy odchodzić, przyniesiono chorego w skrajnym stopniu odwodnienia. Musze przyznać że człowiek ten miał niebywałe szczęście, podejrzewam że nie przeżyłby 6-godzinnej drogi do szpitala w pełnym słońcu. Już na miejscu wdrożyliśmy wstępną płynoterapię, po czym został zniesiony przez rodzinę do naszego samochodu, który znajdował się zaledwie 2 godziny drogi dalej. Po 3 dniach pobytu w szpitalu, w dobrym zdrowiu poszedł do domu.

Wielki błękit;)(fot. Jaro)

Jarek

17:12, polska-haiti
Link Komentarze (1) »
| < Maj 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Zakładki: