|
Jest nas troje - Ania, Łukasz i Jarek. Właśnie skończyliśmy studia medyczne i chcemy pojechać na Haiti, żeby przez 2 - 3 miesiące pracować w jednym ze szpitali. Wspierają nas Nina Hałabuz i Diana Krawiec z Fundacji Polska-Haiti. Na blogu będziemy relacjonować nasze przygotowania, wyprawę i pracę. Żeby uzyskać więcej informacji na temat projektu prosimy o kontakt z Niną Hałabuz, n.halabuz@polska-haiti.org
Wpisy z tagiem: deschapelles
niedziela, 28 listopada 2010
Dzisiaj pierwsza tura wyborów: dzień, na który Haiti czeka od 10 miesięcy. Dlaczego? Wszyscy liczą na to, że przy nowych władzach odbudowa kraju wreszcie ruszy z miejsca, a zagraniczni donatorzy uruchomią obiecane pieniądze. Wielkie emocje... przynajmniej w mediach i stolicy. U nas w Deschapelles spokój, można powiedzieć, że wręcz marazm wyborczy. Znacznie bardziej niż głosowanie ludzi pochłania epidemia cholery: chorych cały czas jest dużo, na dodatek wstydzą się swoich przypadłości, więc bardzo niechętnie przychodzą do szpiala. Kto zostanie prezydentem? Nie wiedzą, nie wiedzą nawet, na kogo powinni oddać głos. To rzeczywiście pierwsze od dziesięcioleci wybory na Haiti, w których trudno mówić o pewnym kandydacie na prezydenta. Wśród 19 walczących o fotel głowy kraju nie ma wyraźnego lidera. Dlatego kwestia prezydentury nie rozegra się prawdopodobnie jutro, ale dopiero w połowie stycznia (druga tura jest zaplanowana na 16 stycznia). Prawdopodobnie zetrą się w niej Jude Celestin, który kieruje agencją odbudowy państwa i jest uważany za protegowanego obecnego prezydenta, Rene Preval (ale to słabe wsparcie, bo Preval nie cieszy się zbytnią popularnością – Haitańczycy zarzucają mu, że po trzęsieniu ziemi niewiele zrobił, żeby podnieść kraj z ruin) oraz Mirlande Magniate, której mąż, Leslie, był prezydentem w 1988 r. przez cztery miesiące, w czasie bezkrólewia między panowaniem dwóch wojskowych rządów. Niezależnie od tego, kto wygra, stanie przed ciężkim zadaniem – będzie musiał pokierować krajem, który nie tylko nie zdołał się podnieść po styczniowej katastrofie, ale na dodatek przez miesiące, a być może nawet lata, będzie musiał zmagać się z epidemią cholery. Chorobę można byłoby opanować, gdyby udało się stworzyć sprawny system kanalizacji, ale w kraju tak biednym, jak Haiti, takie projekty mogą ciągnąć się latami. Tymczasem cholera wystraszyła potencjalnych inwestorów – ostatnio odwołany został zaplanowany na ten tydzień kongres tekstyliów. Bank Światowy i International Finance Corporation chcą rozmawiać z haitańskim rządem na temat specjalnych stref ekonomicznych, do których – w zamian za subsydia lub zwolnienia podatkowe – łatwiej byłoby ściągnąć zagraniczne firmy.
czwartek, 28 października 2010
Najświeższe wiadomości od Silvii Ernst ze szpitala Albert Schweitzer: Sytuacja zaczyna się stabilizować. W ostatnich dniach przyjmujemy średnio 25 dorosłych i 15 dzieci z objawami cholery, ale jednocześnie taka sama liczba pacjentów opuszcza szpital i wraca do domów. Ale o tym, czy epidemię uda się zwalczyć zadecyduje to, czy uda się do ludzi dotrzeć z informacją jak uniknąć zarażenia. Z tym też jest coraz lepiej. Wczoraj każdy z nas dostał na komórkę wiadomość: „Aby dowiedzieć się więcej na temat cholery wyślij bezpłatny sms na ” (czyli „Choroba”). Po chwili odbieraliśmy telefon z instrukcją, w jaki sposób uniknąć zarażenia i zaleceniem, żeby w razie pojawienia się objawów natychmiast skierować się do ośrodka zdrowia. W lecie uczestniczyliśmy w dyskusjach na temat programu MHealth (Mobile Health), a teraz mamy dowody na to, jak taki system może być skuteczny. Przecież na Haiti, gdzie większość mieszkańców nie czyta gazet i nie ma telewizji nie ma skuteczniejszego środka przekazu niż komórki! Do szpitala dociera codziennie 40 osób z objawami cholery, ale jednocześnie taka sama liczba pacjentów wychodzi do domów. hashaiti.blogspot.com Kwarantanna, oddział, który szpital przygotował dla pacjentów z objawami cholery Dotarł do nas zespół z amerykańskiego Centrum Kontroli Chorób (Centre for Disease Control). Specjaliści spędzą u nas tydzień i będą się starali ustalić źródła choroby – muszą odwiedzić setki pacjentów, pobrać próbki wody ze studni, kanałów i rzek. Od początku epidemii dom Mellon (jeden z budynków kampusu, który znajduje się przy szpitalu) został przekształcony w nasze lokalne centrum badawcze. Terenowi pracownicy HAS odwiedzili już kilkaset gospodarstw, z których docierali do nas chorzy pacjenci i niestety ich diagnoza nie nastraja optymistycznie. Stężenie bakterii w studniach jest wysokie, a studnie znajdują się w bezpośrednim sąsiedztwie latryn i kanałów. Na razie starają się dezynfekować studnie przy pomocy chloru, ale to nie gwarantuje bezpieczeństwa wody pitnej.
poniedziałek, 11 października 2010
- Szanowni Państwo, wreszcie mogę przekazać naszą decyzję: z przyjemnością przyjmiemy Państwa w listopadzie w naszym szpitalu. Właśnie przyszła odpowiedź od Pani Silvii Ernst, dyrektora medycznego HAS
Hopital Albert Schweitzer Czyli jedziemy!!! Będziemy pomagać na oddziale pediatrii, chorób wewnętrznych, chirurgii i położnictwa. Od razu kilka słów o szpitalu. Hopital Albert Schweitzer działa od 1956 r. Założyli go William i Gwen Mellon w miejscowości Deschapelles w Artibonite Valley, ok. 80 km od stolicy Haiti, Port-au-Prince. To tutaj:
Deschapelles jest oddalone o ok. 80 km od Port-au-Prince Szpital funkcjonuje od 50 lat, ale ostatnich dziewięć miesięcy to jeden z najtrudniejszych okresów jego działalności. Po trzęsieniu ziemi, które zniszczyło centralną część kraju, do HAS zgłaszały się setki potrzebujących. Były tygodnie, gdy w szpitalu było 800 pacjentów, chociaż łóżek jest 80. Po katastrofie tysiące ludzi szukało schronienia na północy kraju i w skutek tych migracji liczba mieszkańców Artibonite Valley, których obsługuje HAS, wzrosła z 300 do 450 tys.
z bloga Hopital Albert Schweitzer |
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Na blogu piszą
Sponsorzy
Sponsorzy indywidualni
Nasz wyjazd wspiera
Przyjaciele
Pokrewna tematyka
Dołącz do Nas na Facebook'u
Tagi
| |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||