Jest nas troje - Ania, Łukasz i Jarek. Właśnie skończyliśmy studia medyczne i chcemy pojechać na Haiti, żeby przez 2 - 3 miesiące pracować w jednym ze szpitali. Wspierają nas Nina Hałabuz i Diana Krawiec z Fundacji Polska-Haiti. Na blogu będziemy relacjonować nasze przygotowania, wyprawę i pracę. Żeby uzyskać więcej informacji na temat projektu prosimy o kontakt z Niną Hałabuz, n.halabuz@polska-haiti.org
niedziela, 23 stycznia 2011

30 godzin podróży z Port au Prince do Warszawy, przez Miami i Paryż. Zmęczeni, ale szczęśliwi, jesteśmy z powrotem w Polsce:)))

Od lewej: Rodzice Ani, Mama i Brat Łukasza, Łukasz, Ania z siostrzyczką Majką, Tata Jarka, prof. Józef Kwaterko, Jaro, Mama Jarka, Nina.

Na razie wiemy, że tuż po powrocie jedno wrażenie jest bardzo mocne: że Polska jest naprawdę fajna!

20:05, polska-haiti , Podróż
Link Komentarze (5) »
czwartek, 20 stycznia 2011

2 miesiące pracy za nami - aż trudno uwierzyć, jak szybko ten czas minął. Chociaż na początku stycznia mieliśmy poczucie, że czas wlecze się niemiłosiernie i 21 stycznia nie przyjdzie nigdy. Wracamy z większym bagażem niż ten, z którym przyjechaliśmy: masą nowych doświadczeń, przemyśleń, wrażeń. Będziemy się z nimi mierzyć jeszcze długo. Na pewno bardzo zmieniło się nasze spojrzenie na pomoc humanitarną - to jest jedno z najtrudniejszych do przeprowadzenia działań z jakimi się zetknęliśmy. Nie chodzi nawet o skomplikowanie całej operacji logistycznej, dostarczanie pomocy do ludzi czy zbieranie funduszy. Pytanie: jak pomóc i nie uzależnić od tej pomocy? Jak pomagać i jednocześnie mobilizować do samodzielności, do własnego działania? Na razie nie znaleźliśmy odpowiedzi...

N

08:16, polska-haiti , Dylematy
Link Komentarze (1) »
wtorek, 18 stycznia 2011

Jean-Claude Duvalier, były dyktator i syn Papa Doca, lekarza, który prowadził najbardziej brutalne rządy w ciągu ostatnich 50 lat. Rodzina Duvalierów rządziła przez blisko 30 lat, od 1957 do 86 r. Opierali swoją władzę na wojskowych bojówkach, kulcie vodou i autorytarnych rządach jednostki, czego skutkiem była potężna fala emigracji. Setki tysięcy Haitańczyków wolało szukać nowego miejsca do życia w Stanach, Kanadzie czy Francji, niż zostać we własnym kraju.

Jean-Claude Duvalier, Baby Doc wrócił do kraju. www.dominicanewsonline.com

Młody Duvalier, zwany Baby Doc'kiem odchodził w atmosferze politycznego przewrotu. Chociaż początki jego rządów w latach 70-tych były oceniane pozytywnie (m.in. dlatego, że zwolnił część więźniów politycznych i poluzował cenzurę mediów, a jednocześnie był bardzo zaangażowany w sprawy gospodarcze kraju) aż do załamania gospodarczego na przełomie lat 70-tych i 80-tych. Zaczęło się od wybuchu epidemii świńskiej grypy. Jeżeli oglądacie zdjęcia z Haiti, szczególnie z terenów wiejskich, to szybko zauważyliście na pewno, że świnia jest stałą częścią tutejszego krajobrazu. Obok kóz, świnie są najważniejszymi zwierzętami hodowlanymi - jedzą wszystko, więc ich utrzymywanie nie wymaga od ubogich Haitańczyków wielkiego wysiłku. Więc wyobrażacie sobie, co dla nich oznaczała rekomendacja amerykańskich ekspertów, którzy w ramach walki z epidemią świńskiej grypy zalecili wycięcie świń w całym kraju!

Małe, czarne świnie były sercem haitańskiego życia gospodarczego, w szczególności na wsi. Świnia zastępowała pieniądze, była formą zapłaty przy najistotniejszych okazjach rodzinnych takich jak śluby, pogrzeby czy chrzty, świnią wynagradzano lekarza za pomoc przy chorobie, rodziny płaciły świniami za naukę dzieci. www.repeatingislands.com

Do tego doszedł rosnący problem AIDS, który doprowadził do tego, że bogaci Amerykanie, Kandyjczycy, Francuzi i Niemcy zaczęli się bać Haiti i przemysł turystyczny podupadł. W ciągu 5 lat sytuacja gospodarcza całkowicie się załamała, ludzie byli zrozpaczeni, nie widzieli żadnej przyszłości dla swoich rodzin, byli wściekli na władzę. Wystarczyła iska, żeby wściekłość rozlała się na ulice. W 1985 r. zaczęły się masowe protesty, pierwszy wybuchł w Gonaive, kolejne m.in. w Cap Haitien. W ciągu kilku miesięcy Duvalier, pod naciskiem USA, zdecydował się oddać władzę i opuścić kraj. Wyjechał w 1986 r. Stany odmówiły mu udzielenia azylu, ale pomogły w zorganizowaniu wyjazdu. Duvalier wyjechał do Francji, gdzie spędził kolejne 25 lat.

Jean-Claude Duvalier lors de son arrivée dimanche à Port-au-Prince (Photo: Frederick Alexis)

Baby Doc po powrocie na Haiti, www.lenouvelliste.com

Teraz wrócił razem z żoną. Podobno po przylocie do kraju ukląkł i ucałował ojczystą ziemię. Twierdzi, że chce pomóc kiedy jego kraj przechodzi przez tragiczny kryzys. Czy rzeczywiscie pomoże? Mam wątpliwości. I wielką nadzieję, że jego przyjazd w połączeniu z odwołaną właśnie drugą turą wyborów nie doprowadzi do politycznego kryzysu, protestów i manifestacji. Gdyby tak się stało, Haiti może zostać odcięte od świata tak, jak w grudniu, gdy po pierwszej turze wyborów prezydenckich na skutek zamieszek ambasady zostały zamknięte, lotnisko przestało działać, a linie lotnicze odwołały połączenia z Port-au-Prince. Bardzo potrzebujemy spokoju, bo w piątek Ania, Jarek i Jawa, po dwóch miesiącach pracy wsiadają w samolot powrotny do Polski!

N

niedziela, 16 stycznia 2011

Ostanie wiadomości od Ani, Jawy i Jara, którzy w sobotę ruszyli do Cazale, wioski uważanej za haitańską stolicę polskości, bo mieszkają w niej potomkowie legionistów wysłanych przez Napoleona do tłumienia powstania na Santo Domingo na początku XIX wieku. W telegraficznym skrócie wrażenia naszych lekarzy:

Hej, właśnie wróciliśmy z Cazale. To co tam zobaczyliśmy bardzo nas zaskoczyło. Spodziewaliśmy się zobaczyć biedną wioseczkę ze świniami i kozami dookoła. Tymczasem zastaliśmy czystą wioskę, z elektrycznością, skwerem jana pawła II :-), ogólnie dużo bogatszą niż Deschapelles i okolice naszego szpitala. Spotkaliśmy się z sędzią pokoju, dyrektorką miejscowej szkoły (bardzo wyedukowana i kulturalna kobieta). Amerykańska pielęgniarka która jest tam z przerwami od 1998 r. oprowadziła nas po "oddziale" cholery - byliśmy pod ogromny wrażeniem, wszystko było czyste i uporządkowane, ogólnie lepiej urządzone niż u nas w szpitalu. Widzieliśmy też przychodnię, która jednak istnieje :-).

Postaramy się wrzucić zdjęcia!

n

wtorek, 11 stycznia 2011

Anię, Jarka i Łukasza w Deschapelles odwiedził reporter Polskiego Radia, Marek Wałkuski. Powstał z tego wspaniały materiał, w którym słychać jak haitańskie rodziny śwpiewają towarzysząc w szpitalu swoim chorym. Jak brzmi szpital na Haiti?

Posłuchajcie sami: http://www.polskieradio.pl/7/15/Artykul/297575,Polacy-ratuja-Haitanczykow

N

poniedziałek, 10 stycznia 2011

W środę, 12 stycznia, minie rok od kiedy na Haiti zatrzęsła się ziemia. Trzęsienie ziemi uderzyło w najczulszy punkt - środkową i południową część kraju, najbardziej rozwiniętą i najgęściej zamieszkaną. Stolica, Port-au-Prince, w której przed katastrofą skupiało się 60 proc. aktywności gospodarczej kraju, została w dużej części zrównana z ziemią. Pod gruzami zginęło 230 tys. ludzi, dziesiątki tysięcy zostało okaleczonych, ponad milion straciło domy. Ogrom nieszczęścia poruszył cały świat. Na Haiti ruszyły tysiące ratowników, lekarzy i wolontariuszy, transporty z pomocą humanitarną, bezprecedensowe obietnice pomocy finansowej. Podczas zorganizowanej w marcu międzynarodowej konferencji przez Organizację Narodów Zjednoczonych rządy obiecały przeznaczyć na odbudowę Haiti łącznie blisko 10 mld dolarów...

Zniszczone Port-au-Prince, Flickr.com

Obóz Pinchinat w Jacmel, mieście na południu Haiti, które jest uważane za kulturalną i artystyczną stolicę kraju. fot. Flickr.com

Co zmieniło się na Haiti przez ostatnie 12 miesięcy? Stolica nadal leży w gruzach, a milion Haitańczyków z plastikowych płacht i kawałków kartonu próbuje stworzyć namiastkę normalnego życia w obozowiskach namiotowych. Gdzieniegdzie, dzięki operatywności i poświęceniu pojedynczych osób udaje się ruszyć z odbudową szkół, szpitali albo osiedli. Ale w międzyczasie na Haiti spadł kolejny kataklizm: epidemia cholery, na którą zachorowało już ponad 100 tys. osób, z czego 3300 zmarło. Z cholerą kraj będzie walczył latami...

Polowy szpital w Port-au-Prince, oddział choleryczny. fot. Flickr.com

Zarażonych i ofiar byłoby znacznie więcej, gdyby nie gigantyczny wysiłek organizacji pozarządowych, wielkich, takich jak Oxfam czy Lekarze bez Granic, i małych, działających tylko w jednym punkcie, które od października bez wytchnienia leczą, prowadzą akcje edukacyjne, rozdają zestawy higieniczne, pastylki do oczyszczania wody. Tysiące wolontariuszy pracuje w obozach namiotowych, troszcząc się na codzień o dostarczenie żywności, zachowanie porządku, zajęcia dla dzieci, organizację.

Jarek, Ania i Łukasz z personelem szpitala im. Alberta Schweitzera w Deschapelles.

Ale jak to możliwe, że w kraju, któremu świat szedł z bezprecedensową pomocą, tak niewiele udało się zmienić? Haiti znajduje się w politycznym impasie, bo ani prezydent ani rząd nie mają silnego mandatu do tego, by rozpocząć odbudowę. Grudniowe wybory prezydenckie, które miały wyłonić nową głowę państwa, zakończyły się zamieszkami. Druga tura nie odbędzie się przed końcem lutego. Zagraniczni donatorzy nie mają więc na poziomie partnerów, z którymi mogliby współpracować i przekazywać im środki na odbudowę kraju.

Łatwiej znaleźć partnerów lokalnych, dynamicznych dyrektorów placówek edukacyjnych czy aktywistów. Tu jednak na przeszkodzie stają słabości struktur samorządowych i problemy z systemem własności. Wiele projektów odbudowy stoi w miejscu tylko dlatego, że nie sposób ustalić, do kogo należy teren i jak zagwarantować, że po rozpoczęciu inwestycji nikt go nie będzie chciał odebrać...

Nina

sobota, 08 stycznia 2011

...przynajmniej do lutego. Haitańczycy będą musieli jeszcze poczekać na nowego prezydenta, bo nie ma po prostu fizycznej możliwości, żeby wybory odbyły się zgodnie z planem, w niedzielę 16 stycznia. To dobra wiadomość, bo niecały tydzień później Ania, Jarek i Łukasz po dwóch miesiącach pracy wylatują z Haiti do Polski. Gdyby wybory były w styczniu, wzrosłoby ryzyko manifestacji albo zamieszek, które mogłyby zakłucić wyjazd. Tak było zresztą przy okazji pierwszej tury - na początku grudnia na ulicach Port-au-Prince zapłonęły opony a tysiące ludzi maszerowało przez bogatą dzielnicę Petionville protestując przeciwko fałszowaniu wyników. Na kilka dni Haiti było odcięte od świata, bo lotnisko zostało zamknięte, loty - odwołane, a większość zagranicznych ambasad odwołało godziny przyjęć. Kilkoro lekarzy ze szpitala w Deschapelles miało problem z powrotem do Stanów.

Przypomnijmy tylko, że fotel prezydenta Republiki Haiti ma opuścić Rene Preval, potwornie krytykowany za bezczynność w obliczu trzęsienia ziemi. O tym, że słowa krytyki nie są bezpodstawne, przekonuje się każdy, kto choćby przejeżdża przez stolicę kraju - Port-au-Prince. Większość dzielnic od roku leży w gruzach, place, boiska, parki zamieniły się w obozowiska namiotowe, w których koczuje w sumie ponad milion ludzi. Pałac prezydencki, podobnie jak większość budynków publicznych, wciąż nieodbudowany.

Rene Preval, prezydent Haiti.

Miejsce Prevala ma zająć jeden z kandydatów, którzy przeszli pierwszą turę wyborów. Zakończyła się ona masowymi protestami, na które ściągały tysiące mieszkańców stolicy. Protestowali przeciwko temu, że do drugiej tury nie przeszedł Michel Martelly, piosenkarz znany jako "Sweet Micky". Martelly miał przejąć schedę po Wyclef Jean, którego kandydaturę komisja wyborcza odrzuciła...

Sweet Micky, Michel Martelly, kandydat w wyborach prezydenckich na Haiti.

Ale... w sumie to już jesteśmy trochę zmęczeni tymi haitańskimi przepychankami politycznymi, po prostu fajnie będzie, kiedy Ania, Jaro i Jawa już wrócą!

n

środa, 05 stycznia 2011

Takiego zdania jest wielu mieszkańców Haiti. W ostatnich tygodniach ok. 45 kapłanów, tzw. houngan, zostało zamordowanych przez rozwścieczony tłum, przekonany, że to oni celowo roznoszą cholerę. Rok temu byli oskarżani, że to oni ściągnęli na Haiti trzęsienie ziemi, które miało być karą za uprawianie vodou. Przypomnijmy tylko, że vodou jest, obok chrześcijaństwa, oficjalnie uznaną religią kraju.

Houngan Wolmer, podobnie jak wielu kapłanów odprawia pokazowe ceremonie vodou dla turystów. W zależności od opcji, kosztują od 50 do 500 USD (te najdroższe obejmują ofiarę ze świni) www.routswithhounted.com

Ceremonia vodou, wierni tańczą wokół drzewa, które pełni funkcję łącznika między Haiti i ziemią ich przodków, Afryką www.flickr.com

Czym zajmuje się houngan? Jest jedyną osobą, która może odprawiać ceremonię vodou, łączącą świat doczesny ze światami duchów lao oraz przodków. Houngan obserwuje i "wychowuje" swoich wiernych od dzieciństwa, a oni, biorąc udział w ceremonii są wprowadzani w trans po to, żeby w ich ciała mogli wejść przyzywani z Afryki bogowie. Houngan kieruje ceremonią, częstuje przybywające duchy loa najlepszym, pięciogwiazdkowym rumem, składa na ich rzecz ofiarę ze zwierzęcia. Przed naszym wyjazdem, profesor Józef Kwaterko pokazał nam fragment filmu z ceremonii vodou, w której brał udział wraz z profesorem Leszkiem Kolankiewiczem podczas wspólnej wyprawy na Haiti. Rytm bębnów, okrzyki, odświętnie ubrani ludzie podrygujący w takt muzyki. Robiło to wrażenie

Jedno z naważniejszych vodouistycznych bóstw, Erzulie, dla której wzorem był wizerunek Matki Boskiej Częstochowskiej, przywieziony przez polskich legionistów na Santo Domingo na początku XIX wieku. Erzulie jest symbolem księżcyca, piękna i matczynej opieki, jej atrybutami są pięciogwiazdkowy rum (składany w ofierze), sztylecik (żeby mogła chronić dzieciątko) oraz kociołek ofiarny. tribudragon.blogspot.com

Houngan może mieć zarówno dobrą, jak i złą moc. Może pomóc zakochanemu w zdobyciu miłości wybranka/wybranki, zdjąć zły urok, uleczyć z choroby. Ale złośliwy hougan może sprowadzić na swoją ofiarę pecha, wypadek albo prawdziwe nieszczęście.

n

wtorek, 04 stycznia 2011

Ania, Łukasz i Jarek już na dobre zadomowili się w szpitalnym centrum dowodzenia, nie tylko leczą, ale też odwiedzają mieszkańców górskich wiosek, biorą udział w codziennych naradach lekarzy, analizują przyczyny rozprzestrzeniania się epidemii cholery, stawiają nowe diagnozy...

i choć sami mówią, że dla nich to po prostu codzienność...dla szpitala Alberta Schweitzera są cennym nabytkiem...na stronie blogu szpitala pojawił się w ostatnim czasie wpis o tym dlaczego pomimo usilnych starań lekarzy z HAS liczba chorych pozostaje niewzruszona (ok. 40 nowych chorych każdego dnia) kiedy w innych regionach Haiti, odsetek chorych wyraźnie spada - “But the patients often lie to us,” says Dr. Szacillo with a smile;), “They are wonderful,” Dr. Jaworski says. "

jeśli chcecie przeczytać więcej...poniżej link...

http://hashaiti.org/blog/treating-cholera

warto dowiedzieć się co Dr. Anna Szacillo explains, a co Dr. Jaworski reports...:)))

Łukasz i Ania

Ania i Łukasz

 

d

12:28, polska-haiti , O nas
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 03 stycznia 2011

W czasie naszej wyprawy w góry spotkaliśmy trzyosobową rodzinę, której głową jest Shadraque Lormeus.

www.hashaiti.org

Shadraque niedawno stracił pracę, ale cały czas stara się opiekować swoją siostrą, Gertrudą Nelcius i jej rocznym synkiem. Cała rodzina mieszka w szałasie zrobionym z nałożonych na siebie liści bananowca. Kiedy zapytaliśmy, czy taka osłona nie przecieka, Gertruda odpowiedziała z uśmiechem: - Tak, kiedy pada desz wszystko jest mokre, ale zwykle wysycha do rana. Ich szałas oczywiście nie ma toalety ani nawet latryny, a mieszkańcy "za potrzebą" chodzą na pobliskie kamieniste pole.

Opowiedziała, skąd jej rodzina ma wodę. Gertruda codziennie bierze pojemniki i wyrusza na dwugodzinną wyprawę do strumienia, który spływa po zboczu jednego z pagórków. Kobiety ustawiają się w dłuiej kolejce do małego ujęcia, z którego piją też zwierzęta i chlapią się w nim rozbawione dzieciaki.

Po godzinnej wspinaczce do szałasu Gertruda przelewa wodę do picia do dzbanka i wrzuca do niej jedną białą pastylkę. Po ok. 30 minutach woda będzie zdatna do picia. Tabletki to jeden z największych skarbów, które mają - rodzina Gertrudy dostała je od lokalnego polityka, znanego jako Kazek. Co zrobią kiedy dotychczasowe zapasy się skończą? Mogą dostać kolejną porcję w przychodni, która znajduje się ok. 2 godziny od ich domu. Mogą też liczyć na to, że któraś z organizacji medycznych, które rozrzucają z helikopterów zestawy antycholeryczne po górskich terenach trafi właśnie na nich. Albo po prostu, jak wielu innych, kiedy skończą się tabletki oczyszczające, zaczną pić wodę taką, jaka jest...

n

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 10
| < Kwiecień 2019 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30          
Zakładki: